Sorry za błedy albo braki liter ale piszę na tablecie....
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Oni nas nie porwali dla własnych przyjemności tylko mieli porwać jakieś dziewczyny,masakra...To oni mają jakiegoś szefa?Nie kumam...
-Ja nie rozumiem tej całej sytuacji.-powiedziałs Meg
-Szczerze ?Ja też nie.
Poszłyśmy na łóżko bo by się skapli że ich posłuchiwałyśmy.Po chwili przyszli do pokoju.
-Vicki idziemy...już-burknął.
Nie chciałam się kłócić bo widać było że jest zły.Co go tak wkurwiło?Nie wiem,ale chcę i muszę sie jakoś dowiedzieć.Położyłam się a onok mnie Juss który zaczął mnie dotykać.
-Kotku...muszę się rozluźnić...-zaczął
-Ale że jak?
-Sex,śliczna...sex.
-Yyyy...Justin nie proszę.-błagałam.
-Czego nie rozumiesz w słowach "Muszę się rozluźnić"?
-Ja rozumiem,ale nie jestem twoją zabawką,chcę spać...-powiedziałam ziewając.
-O ja pierdole.... masz szczęście że mi dziś robiłaś mi loda 2 razy.
Nie odpowiedziałam mu i poszłam spać.Obudziła mnie rano Meg.Justina nie było.Pewnie na dole jest.
-Co jest?-zapytałam lekkko zaspana.
-Wiem o co chodzi...
-Jak?Skąd?
-Marcel w nocy spał a ja mu sprawdziłam telefon i tam byłe SMS'Y...
-Jakie?Dziewczyno jaśniej.
-Spoko...Pisało że jak chcą należeć do jakoegoś tam gangu to muszą porwać 2 dziewczyny i ja zgwałcić... a dowód to jest taśma wideo.
-Że co?Taśma porno ?
-Tsaa... i to z nami w roli głównej.
-Nieee... no zjebiście.-powiedziałam i spóściłam głowę w dół.
Z dołu usłyszelimy wołania.Zeszłysmy,na stole stały kanapki,zjadłyśmy.Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.Justin uchylił je i zataz otworzył i stanął obok niego Marsel.Stali tak na luzie,jak gangsta.My z Megi siedziłysmy i i się patzyłyśmy.
-Siema,pokazcie te dupy...-powiedział facet w skórzanej kurtce.
Podszedł do nas.Megan popatrzył sie w oczy i poklepał po głowie a mnie poczorchał za wlosy.Nie lubie tego.
-No,towar znaleźliście niezły,jeszcze tylko nagranie i ok .-powiedział i wyszedł.
Justin z Marcelem mięli łzy w oczach,ja nie kumam czemu ryczą....
piątek, 27 września 2013
16."Co jej zrobiłeś !? "
Stałam przed lustrem które wisiało nad umywalką.Co ja zrobiłam...ale on mnie zmusił... Zaczęły mi łzy lecieć po policzku.Co się dzieje teraz z Megan?Czy on jej coś zrobi?Boję się o nią.Moje przemyślenia zakończył Justin,widziałam jego odbicie w lustrze,podszedł do mnie od tylu i wyszeptał do ucha.
-Za drugim razem było fajnie....
Na twarzy pojawił mi się grymas,nie odpowiedziałam mu.A jak bym miała to co miałabym powiedzieć ?Mi też się podobało....no chyba nie.
-Mogę iść do Megi ?-zapytałam niepewnie.
-Jest 1;00 w nocy,może śpi ? Pomyśl...
-Ale...proszę tylko chcę ją zobaczyć...
-Dobra idź.-powiedział i przewrócił oczami.
Ja szybko wyszłam z łazienki i poszłam w stronę pokoju gdzie była Meg i Marcel.Zapukałam.Po chwili w drzwiach stał Marsel w samych bokserkach.Wystraszyłam się.
-Co jej zrobiłeś !?-krzyknęłam
-Zamknij się! Nic...jeszcze.
-Megan.-powiedziałam próbując przejść obok Marcela.
-Ta..tak?-zapytała,chyba płakała.
Przedostałam się do środka,Mag leżała na łóżku w samej bieliźnie,płakała bardzo...
-Nic ci nie jest ?-zapytałam i podbiegłam do niej,potem mocno przytuliłam.
-On...on mi kazał...ja ja to zrobiłam...
-Ale co ???
-Lo...-powiedziała i wtuliła się do mnie mocniej.
-Wiem mi też....
-I co ???-zapytała ciekawa Megi
-Ja to co... zrobiłam i to 2 razy...-zaczęłam płakać.
-Boże...
Po chwili do pokoju przyszedł Justin.
-Dobra dość tego idziemy spać.
-Justin, muszę Ci coś powiedzieć,chodź.-powiedział Marcel.
Czy oni coś ukrywają ??? Nie wiem co tu się dzieje... Wyszli na korytarz,podeszłam z Megan do drzwi by ich podsłuchać.
-Nie wierzę w to co oni mówią...
To znaczy że oni...
-Za drugim razem było fajnie....
Na twarzy pojawił mi się grymas,nie odpowiedziałam mu.A jak bym miała to co miałabym powiedzieć ?Mi też się podobało....no chyba nie.
-Mogę iść do Megi ?-zapytałam niepewnie.
-Jest 1;00 w nocy,może śpi ? Pomyśl...
-Ale...proszę tylko chcę ją zobaczyć...
-Dobra idź.-powiedział i przewrócił oczami.
Ja szybko wyszłam z łazienki i poszłam w stronę pokoju gdzie była Meg i Marcel.Zapukałam.Po chwili w drzwiach stał Marsel w samych bokserkach.Wystraszyłam się.
-Co jej zrobiłeś !?-krzyknęłam
-Zamknij się! Nic...jeszcze.
-Megan.-powiedziałam próbując przejść obok Marcela.
-Ta..tak?-zapytała,chyba płakała.
Przedostałam się do środka,Mag leżała na łóżku w samej bieliźnie,płakała bardzo...
-Nic ci nie jest ?-zapytałam i podbiegłam do niej,potem mocno przytuliłam.
-On...on mi kazał...ja ja to zrobiłam...
-Ale co ???
-Lo...-powiedziała i wtuliła się do mnie mocniej.
-Wiem mi też....
-I co ???-zapytała ciekawa Megi
-Ja to co... zrobiłam i to 2 razy...-zaczęłam płakać.
-Boże...
Po chwili do pokoju przyszedł Justin.
-Dobra dość tego idziemy spać.
-Justin, muszę Ci coś powiedzieć,chodź.-powiedział Marcel.
Czy oni coś ukrywają ??? Nie wiem co tu się dzieje... Wyszli na korytarz,podeszłam z Megan do drzwi by ich podsłuchać.
-Nie wierzę w to co oni mówią...
To znaczy że oni...
czwartek, 26 września 2013
15. + 18 "Ale.. ja nigdy... "
Rozdział +18
Czytasz na własną odpowiedzialność.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałam tak jeszcze parę minut,aż w końcu po schodach nie zszedł Justin, rozwiązał mnie a ja cały czas płakałam.Chwycił za rękę i zaprowadził do sypialni.Położył na łóżku i zaczął się we mnie wtulać,ja leżałam jak wryta nie wykonywałam żadnego ruchu.Bałam się.
-Proszę...nie rób tego...-mówiłam przez łzy.
-Myślisz że cię posłucham,ja zawsze dostaję to co chcę...
-Błagam cię...
Czułam w ustach słony smak łez.Chłopak rozpiął rozporek i zdjął spodnie , a następnie bluzkę.
-No mała,teraz ty pokaż swoje ciałko...
-Nie..Justin...nie chcę.
-Już !-warknął .
Nie chciałam mu zaprzeczać,bo może by mnie znowu uderzył...Ale tak szczerze to ja nie wiem czy to gwałt !? Nooo... on chce się zabawić a ja go kocham...Czy ja jestem mądra !? Kocham chłopaka który w tym momencie chce mnie zgwałcić...
-Jeszcze stanik...
Zdjęłam i szybko zakryłam piersi rękoma.
-Weź ręce,kazałem ci zdjąć koszule.
-Prze..przepraszam.
-Dobrze,następnym razem rób co ci każe,a teraz bierz go do buzi...-powiedział , chwycił za kolegę i przystawił mi do buzi.
-Ale.. ja nigdy...
-Nigdy nie ssałaś kutasa ?
-Nie...
-To pora to zmienić,już.
Mam ochotę wymiotować...Przełknęłam ślinę i otworzyłam usta. Juss "wszedł" w nie.Dławiłam się,robiłam to powoli,ale jemu się chyba nie podobało i chwycił mnie za głowę.Zaczął pieprzyć moje usta,czułam go w gardle,kaszlnęłam,i... ugryzłam go,przypadkowo...~<Co ja piszę ?! >
-Co to suko miało być!?
-Ale ja...
-Mam to w dupie miało mi być dobrze a teraz cierpię...
Kto tu ma gorzej ja czy on?Zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Dobra, rozbieraj spodnie...
-Ale ja nie chcę....-powiedziałam i zwinęłam się w kłębek.
Justin poszedł do toalety a zaraz wrócił w bokserkach.Wypuściłam z siebie powietrze.
-Trzeba cię nauczyć robić loda...-zaczął.
-Ale ja mówiłam już.
-Dobra,próbujemy jeszcze raz ???
-Justin...
-Nie ma Justin,chodź zrobisz po swojemu...tylko potem przyśpiesz-zaśmiał się.
Do prawdy to nie było wcale śmieszne.Ciągnął bokserki do kolan.
-No jedziesz mała...
-Yhy....
Ponownie zaczęłam mu robić loda,starałam się...
-Lepiej już...-mruknął.
Boże... masakra jak Meg też to przeżywa to jej współczuje,bardziej niż mi... Bo Marcel... szkoda się nawet wypowiadać.Skończyłam.Chłopak spuścił mi się na twarz .Bleee.... pobiegłam do łazienki by to zmyć...
środa, 25 września 2013
14."Nie mów tak do mnie!!! "
Ale mam pecha w życiu i musiałam się wywalić o pierwszy lepszy korzeń...
-Megannn!!! Help !
Megi podbiegła do mnie i pomogła mi wstać ale było za późno,Marcel chwycił Meg za nadgarstki a mnie Justin.
-Puszczaj !!!-krzyknęła Megan
-Zamknij ryj ! Uciekłaś suko!-wrzeszczał Marsel .
Megi od razu miała łzy w oczach.To jest masakra co oni nam robią!Wybuchła płaczem a potem ja...Chłopcy nas szarpnęli i zaprowadzili do domku.Posadzili na sofie i związali-nogi i ręce...Nie panowałam nad sobą.
-Pierdol się !!!-krzyknęłam i oplułam Justina.
-Ty...
Zrobił się momentalnie czerwony,zacisnął dłonie w pięści.
-Stary,nie bij jej...-powiedział Marcel.
-Należy się jej!!! IM !!!
Widziałam jak jego ręce drżały...Popatrzyłam na Megan kątem oka.Zaciskała oczy,nie chciała tego widzieć,wyszeptała..."Niech jej nic nie będzie"Wystraszyłam się po czym dostałam w twarz,nie wiedziałam co się dzieje,usłyszałam tylko;
-Nieee-pisk Meg
-Stary coś ty zrobił....
Dalej nie pamiętam nic...Obudziłam się , siedział ktoś koło mnie myślałam że to Megan ale się myliłam...Nie było jej,to był Justin.
-Gdzie Megan!? Leszczu...
-Nie mów tak do mnie!!!
-Bo co znowu mnie uderzysz...Jestem słaba psychicznie ale wiesz... co...-zaczęły mi się oczy świecić.-Ja...w głębi kocham ból...
Justin nie wiedział co powiedzieć,siedział cicho.
-Więc mnie możesz bić ! Mam to w dupie ! Gdzie Megan!?
-Przestań krzyczeć!!-wstał i poszedł do kuchni.
Za chwilę wrócił i przyłożył mi nóż do gardła.
-Masz mnie słuchać...-wyszeptał mi do ucha-Bo jak nie...-poczułam ostrze noża na mojej szyi.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Nie zrobisz tego...-powiedziała Megan która stała w drzwiach,bez ruchu.-Nie..nie możesz...
-Owszem skarbie może...-powiedział Marcel i wchodząc z toalety.
Ja tak siedziałam,Megi stała bez ruchu a Marsel podszedł do niej i zaczął ją całować,ona nie wykonywała żadnego ruchu tylko patrzyła się na Justina.Potem kolega Juss'a zaciągnął Megan na górę,Justin poszedł za nim a mnie zostawili tutaj samą na krześle... Boję się ....
-Megannn!!! Help !
Megi podbiegła do mnie i pomogła mi wstać ale było za późno,Marcel chwycił Meg za nadgarstki a mnie Justin.
-Puszczaj !!!-krzyknęła Megan
-Zamknij ryj ! Uciekłaś suko!-wrzeszczał Marsel .
Megi od razu miała łzy w oczach.To jest masakra co oni nam robią!Wybuchła płaczem a potem ja...Chłopcy nas szarpnęli i zaprowadzili do domku.Posadzili na sofie i związali-nogi i ręce...Nie panowałam nad sobą.
-Pierdol się !!!-krzyknęłam i oplułam Justina.
-Ty...
Zrobił się momentalnie czerwony,zacisnął dłonie w pięści.
-Stary,nie bij jej...-powiedział Marcel.
-Należy się jej!!! IM !!!
Widziałam jak jego ręce drżały...Popatrzyłam na Megan kątem oka.Zaciskała oczy,nie chciała tego widzieć,wyszeptała..."Niech jej nic nie będzie"Wystraszyłam się po czym dostałam w twarz,nie wiedziałam co się dzieje,usłyszałam tylko;
-Nieee-pisk Meg
-Stary coś ty zrobił....
Dalej nie pamiętam nic...Obudziłam się , siedział ktoś koło mnie myślałam że to Megan ale się myliłam...Nie było jej,to był Justin.
-Gdzie Megan!? Leszczu...
-Nie mów tak do mnie!!!
-Bo co znowu mnie uderzysz...Jestem słaba psychicznie ale wiesz... co...-zaczęły mi się oczy świecić.-Ja...w głębi kocham ból...
Justin nie wiedział co powiedzieć,siedział cicho.
-Więc mnie możesz bić ! Mam to w dupie ! Gdzie Megan!?
-Przestań krzyczeć!!-wstał i poszedł do kuchni.
Za chwilę wrócił i przyłożył mi nóż do gardła.
-Masz mnie słuchać...-wyszeptał mi do ucha-Bo jak nie...-poczułam ostrze noża na mojej szyi.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Nie zrobisz tego...-powiedziała Megan która stała w drzwiach,bez ruchu.-Nie..nie możesz...
-Owszem skarbie może...-powiedział Marcel i wchodząc z toalety.
Ja tak siedziałam,Megi stała bez ruchu a Marsel podszedł do niej i zaczął ją całować,ona nie wykonywała żadnego ruchu tylko patrzyła się na Justina.Potem kolega Juss'a zaciągnął Megan na górę,Justin poszedł za nim a mnie zostawili tutaj samą na krześle... Boję się ....
wtorek, 24 września 2013
13."Oj ta moja inteligenta "Siostra"... "
-Ej... a może by to zębami przegryź ?-zaproponowała mądra Megi.
-Tak...na pewno to przegryziesz...Mądra ty...
-Tak wiem.Taka se ja xD-powiedziała i zaczęła gryźć linę.
Tak ta lina była taka:
Oj ta moja inteligenta "Siostra"...Przynajmniej umiała mnie rozbawić,ale był jeden problem...muszę sikuuuuu.
Po chwili usłyszeliśmy kroki,był to Justin i Marcel. Usidli koło nas.
-Co kochana, nie chce ci się czasem ssssssiiiiku...-denerwował mnie Juss.
Zrobiłam kwaśną minę.
-Jednak tak.. dobra leć.-powiedział i rozwiązał mnie.
Ja dostałam takiego kopa jak by mnie koń gonił i pobiegłam do łazienki,zrobiłam to co miałam zrobić... Boże,ale ulga. ;) Poszłam do salonu, Marcel rozwiązał Meg i zaczął się do niej dobierać.Masakra.Ja postanowiłam że trzeba posprzątać ten syf na stole schyliłam się i podniosłam talerz,po czym poczułam klapsa na tyłku.Popatrzyłam się na Justina który stał za mną i się śmiał jak leci.Po chwili nie wytrzymałam.
-Możesz przestać!?Jak masz mnie zgwałcić to zrób to i mnie zabij!!! Mam dość życia w niepewności i samotności!!!-straciłam kontrolę nad tym co mówię,krzyczałam to co mi ślina na język popadnie.
Justin zaczął mnie całować.Nie wiedziałam sama czy tego chcę czy nie...Ale po chwili go odepchnęłam.
-Pocałunek-najlepsza rzecz która uspokoi kobietę - powiedział Marcel .
-No chyba nie....-burknęła Megi.
Ja stałam i kiwałam głową typu " nie " i patrzyłam się na Justina.
-Ej,śliczna to na razie tylko pocałunek.
-No właśnie na razie - powiedziała Megan.
Ja ze złością siadłam obok niej na sofie.
-No to kochana,jesteś dziewicą ? -zapytał Marcel Megi.
Ona mu nie odpowiedziała tylko chwyciła się za głowę.
-Nooo odpowiadaj!-podniósł ton.
-No tak...-powiedziała wystraszona Meg .
-To fajnie-uśmiechnął się zadziornie Marsel.
Megan zmarszczyła brwi.Popatrzyłam na Justina który chciał coś powiedzieć,ponieważ otworzył usta .
-Jeśli o to chodzi to nie mów nic...-powiedziałam.
Zamknął więc swoje usta które przyznam świetnie całowały...Mmmmmm....
-Dobra stary,musimy pogadać,chodź na górę.-powiedział Marcel do Juss'a .
Chłopaki bez zastanowienia i dłuższych dialogów poszli do góry,a ja z Megi zastałyśmy same i rozwiązane na parterze wiec co robimy... Uciekamy!!!Podeszłyśmy do drzwi były zamknięte,ale my mądre a w szczególności Meg <haha> otwarłyśmy wsuwką.
-Wolność...
-Dokładnie, ale szybko.
-Ale gdzie mamy biec ???-zapytałam.
-Przed siebie !!!-krzyknęła Megan ale w tym samym czasie chłopcy schodzili po schodach...Mamy pecha.
Mamy jeszcze może jakieś szanse więc bez dłuższego stania w miejscu zaczęłyśmy biec przed siebie, Wow o mało nie dowaliłam do drzewa...
-Tak...na pewno to przegryziesz...Mądra ty...
-Tak wiem.Taka se ja xD-powiedziała i zaczęła gryźć linę.
Tak ta lina była taka:
Oj ta moja inteligenta "Siostra"...Przynajmniej umiała mnie rozbawić,ale był jeden problem...muszę sikuuuuu.
Po chwili usłyszeliśmy kroki,był to Justin i Marcel. Usidli koło nas.
-Co kochana, nie chce ci się czasem ssssssiiiiku...-denerwował mnie Juss.
Zrobiłam kwaśną minę.
-Jednak tak.. dobra leć.-powiedział i rozwiązał mnie.
Ja dostałam takiego kopa jak by mnie koń gonił i pobiegłam do łazienki,zrobiłam to co miałam zrobić... Boże,ale ulga. ;) Poszłam do salonu, Marcel rozwiązał Meg i zaczął się do niej dobierać.Masakra.Ja postanowiłam że trzeba posprzątać ten syf na stole schyliłam się i podniosłam talerz,po czym poczułam klapsa na tyłku.Popatrzyłam się na Justina który stał za mną i się śmiał jak leci.Po chwili nie wytrzymałam.
-Możesz przestać!?Jak masz mnie zgwałcić to zrób to i mnie zabij!!! Mam dość życia w niepewności i samotności!!!-straciłam kontrolę nad tym co mówię,krzyczałam to co mi ślina na język popadnie.
Justin zaczął mnie całować.Nie wiedziałam sama czy tego chcę czy nie...Ale po chwili go odepchnęłam.
-Pocałunek-najlepsza rzecz która uspokoi kobietę - powiedział Marcel .
-No chyba nie....-burknęła Megi.
Ja stałam i kiwałam głową typu " nie " i patrzyłam się na Justina.
-Ej,śliczna to na razie tylko pocałunek.
-No właśnie na razie - powiedziała Megan.
Ja ze złością siadłam obok niej na sofie.
-No to kochana,jesteś dziewicą ? -zapytał Marcel Megi.
Ona mu nie odpowiedziała tylko chwyciła się za głowę.
-Nooo odpowiadaj!-podniósł ton.
-No tak...-powiedziała wystraszona Meg .
-To fajnie-uśmiechnął się zadziornie Marsel.
Megan zmarszczyła brwi.Popatrzyłam na Justina który chciał coś powiedzieć,ponieważ otworzył usta .
-Jeśli o to chodzi to nie mów nic...-powiedziałam.
Zamknął więc swoje usta które przyznam świetnie całowały...Mmmmmm....
-Dobra stary,musimy pogadać,chodź na górę.-powiedział Marcel do Juss'a .
Chłopaki bez zastanowienia i dłuższych dialogów poszli do góry,a ja z Megi zastałyśmy same i rozwiązane na parterze wiec co robimy... Uciekamy!!!Podeszłyśmy do drzwi były zamknięte,ale my mądre a w szczególności Meg <haha> otwarłyśmy wsuwką.
-Wolność...
-Dokładnie, ale szybko.
-Ale gdzie mamy biec ???-zapytałam.
-Przed siebie !!!-krzyknęła Megan ale w tym samym czasie chłopcy schodzili po schodach...Mamy pecha.
Mamy jeszcze może jakieś szanse więc bez dłuższego stania w miejscu zaczęłyśmy biec przed siebie, Wow o mało nie dowaliłam do drzewa...
niedziela, 22 września 2013
12." Co wy do kur*y nędzy robicie !?"
-Wstawaj!
Obudziła mnie Megan,stała i szturchała mnie w ramię...
-Co...jest?Jesteśmy w domu to sen...spóźniłam się do szkoły ???-powiedziałam megaaaa zaspana.
-Nooo... właśnie nie...-powiedziała i zrobiła smutną minę.-Chodź.
Wstałam i poszłam za nią,doszłyśmy do salonu,stał tam telewizor...Leciały wiadomości.Megi ogląda wiadomości ? Że co !?
-Siadaj.-powiedziała wskazując na kanapę.
Oglądamy,oglądamy a tu nagle:
"Madelaine Wood oraz Victoria Young zostały porwane nie wiadomo przez kogo oraz gdzie się obecnie znajdują. Policja próbuje ich namierzyć ale bez skutku."
Nagle na ekranie telewizora pojawiły się 2 płaczące kobiety tak jedna z nich to była moja mama a druga to mama Megi. Mówiły :
"Proszę pomóżcie nam,jeśli to oglądasz a porwałeś nasze córki nie rób im nic złego...Prosimy.Kochamy was"
Zaczęłyśmy tak głośno płakać że chłopcy zbiegli z góry,my w tym czasie tuliłyśmy się do TV.
-Co wy do kur*y nędzy robicie !?
-My...my je...-zaczęłyśmy jeszcze bardziej płakać.
Myślałam że bardziej się nie da ryczeć ale jednak...
-Wyłączaj to!-krzykną Marcel i wziął pilota a następnie wyłączył telewizor.
-Siadać! Nie będziemy się tak bawić !-wrzeszczał Juss.
-Ale że jak...-nie wiedziałam o co chodzi.
-Pozwoliliśmy wam oglądać TV!? No nie!!!
Co zero kontaktów ze światem ?No super...
Nagle Marcel zniknął, ale.. zaraz się pojawił z sznurkiem.Zaczął nam wiązać ręce.
-Teraz będziecie grzeczne-mówił i dalej wiązał.
Skończył...Kurcze chce mi się sikuuuu. Co mam zrobić!? Jak zdejmę spodnie jak mam związane ręce!?Może mnie odwiążą...
-Justin...muszę do toalety...
-Dobra,chodź.
-Ale..ale że z tobą ?
-Nooo... a kto ci spodnie zdejmie ?
-...
Czy to było przemyślane ?Nie wiem ale wiem jedno...on mi tego nie zrobi!Wolę się już zlać w majty < xDDD>
-Nie wiesz co....nie odechciało mi się.
-Dobra,mam cię gdzieś.
Tak, cieszę się ja też go... kurcze nie mam gdzieś!On po chwili wyszli do góry,a ja i Meg musiałyśmy zostać tu związane bez jedzenia picia i co najgorsze...toalety.
Obudziła mnie Megan,stała i szturchała mnie w ramię...
-Co...jest?Jesteśmy w domu to sen...spóźniłam się do szkoły ???-powiedziałam megaaaa zaspana.
-Nooo... właśnie nie...-powiedziała i zrobiła smutną minę.-Chodź.
Wstałam i poszłam za nią,doszłyśmy do salonu,stał tam telewizor...Leciały wiadomości.Megi ogląda wiadomości ? Że co !?
-Siadaj.-powiedziała wskazując na kanapę.
Oglądamy,oglądamy a tu nagle:
"Madelaine Wood oraz Victoria Young zostały porwane nie wiadomo przez kogo oraz gdzie się obecnie znajdują. Policja próbuje ich namierzyć ale bez skutku."
Nagle na ekranie telewizora pojawiły się 2 płaczące kobiety tak jedna z nich to była moja mama a druga to mama Megi. Mówiły :
"Proszę pomóżcie nam,jeśli to oglądasz a porwałeś nasze córki nie rób im nic złego...Prosimy.Kochamy was"
Zaczęłyśmy tak głośno płakać że chłopcy zbiegli z góry,my w tym czasie tuliłyśmy się do TV.
-Co wy do kur*y nędzy robicie !?
-My...my je...-zaczęłyśmy jeszcze bardziej płakać.
Myślałam że bardziej się nie da ryczeć ale jednak...
-Wyłączaj to!-krzykną Marcel i wziął pilota a następnie wyłączył telewizor.
-Siadać! Nie będziemy się tak bawić !-wrzeszczał Juss.
-Ale że jak...-nie wiedziałam o co chodzi.
-Pozwoliliśmy wam oglądać TV!? No nie!!!
Co zero kontaktów ze światem ?No super...
Nagle Marcel zniknął, ale.. zaraz się pojawił z sznurkiem.Zaczął nam wiązać ręce.
-Teraz będziecie grzeczne-mówił i dalej wiązał.
Skończył...Kurcze chce mi się sikuuuu. Co mam zrobić!? Jak zdejmę spodnie jak mam związane ręce!?Może mnie odwiążą...
-Justin...muszę do toalety...
-Dobra,chodź.
-Ale..ale że z tobą ?
-Nooo... a kto ci spodnie zdejmie ?
-...
Czy to było przemyślane ?Nie wiem ale wiem jedno...on mi tego nie zrobi!Wolę się już zlać w majty < xDDD>
-Nie wiesz co....nie odechciało mi się.
-Dobra,mam cię gdzieś.
Tak, cieszę się ja też go... kurcze nie mam gdzieś!On po chwili wyszli do góry,a ja i Meg musiałyśmy zostać tu związane bez jedzenia picia i co najgorsze...toalety.
sobota, 21 września 2013
11."Czyli.. wy... chcecie nas... zabić ?"
Zawieźli nas na cmentarz.Przeszły mnie dreszcze,Megi miała gęsią skórkę.On chcieli nas zabić!?Nie wiedziałam czy mam zacząć krzyczeć czy nie.Auto stanęło.
-Wysiadajcie-powiedział Justin.
-Do..dobrze-odpowiedziałam mu.
Tak też zrobiliśmy jak nam kazali. Po chwili Megan się odezwała.
-Czyli.. wy... chcecie nas... zabić ?
Justin pokiwał głową że nie i poszedł a my za nim szliśmy między pustymi dołami na ludzi oraz innymi grobami.Koszmarne miejsce,a ja jeszcze mam paniczny lęk przed miejscami nawiedzonymi i duchami...Juss zatrzymał się przy jednym grobie,obok niego były dwie wielkie,wykopane dziury.Kiwnął ręką abyśmy szli w jego stronę.Stanęliśmy obok grobu na którym widniały imiona :
"John oraz Diana Bieber"
Boże to... chyba nie jego rodzice,ale po co ona nas tu przywiózł !?Popatrzyłam się na niego,łza leciała mu po policzku.Nie wiedziałam co mam myśleć,chłopak który mnie porwał,groził mi i mojej mamie że mnie zabije ma uczucia?
-Justin...-zaczął Marcel .
-Nie stary jest ok-powiedział i przetarł łzę ręką.
Miałam mętlik w głowie,pomodliłam się w myślach o jego rodziców.
-Chodźmy już.-stwierdził Juss.
Weszliśmy do samochodu i udaliśmy się w stronę.. hm.. dla nich domu a dla nas z Megi więzienia.Weszliśmy i otwarliśmy drzwi.Siedliśmy w 4 na kanapie .Wolałam z Megan iść do góry ale nie....Męczyła mnie ta sytuacja,Justin siedział z głową w dół a Marcel dobierał się do Megi.
-Justin...co jest ? -zapytałam nie pewnie.
-Nie twoja sprawa!
-Ale...ja chcę wiedzieć za kogo się modliłam i po co nas tam zawiozłeś.
-Po co się za nich modliłaś !?-warknął na mnie.
-Bo... mieli takie samo nazwisko jak ty,to pewnie twoi rodzice...
-Nie uważam ich za rodziców.
-Ale czemu?
-Oni byli nienormalni dobrze że zdechli !
-Ale Justin,nie krzycz spokojnie,mów...-powiedziałam i głaszcząc go po ramieniu.
-Słuchaj, oni mnie nawet nie kochali czaisz?! Chlali jak leci i kiedy miałem 15 lat,oni oni... umarli!Musiałem kraść żeby przeżyć!
-Ale...nie miałeś nikogo bliskiego ? -zapytał Marcel,on też nie wiedział tego o Justinie.
Wszyscy czekaliśmy aż opowie nam co było dalej.
-Miałem dziewczynę,ale ona mnie zostawiła kiedy jej potrzebowałem!Kiedy zaczęły się problemy z psami!-krzyczał i pobiegł na górę.
Nie wiedziałam co o tym myśleć...On nie lubi miłości bo jej...nie miał,albo...Sama już nie wiem!
Poszłam do niego na górę.Siedział na łóżku.
-Juss...
-Odejdź !
-Ale...
-Nie ma kur*a ale!Jesteś dla mnie tylko zabawką,po co Ci to mówiłem !? To to samo jak bym się zwierzał dmuchanej lalce albo dziwce!
Zaczęłam płakać.Stałam bez ruchu i się na niego patrzyłam.
-Boli mnie to wiesz!!!-krzyknęłam na niego,chyba pierwszy raz.
Po czym opadłam na podłogę,miałam dość tego strachu, niepewności czy mi coś zrobi czy nie, tęsknoty za mamą i siostrą.Miałam dość,najchętniej podcięła sobie żyły ale nie mogłam zostawić Megan .Chłopak wstał,myślałam że podejdzie do mnie i przeprosi ale.. to tylko moje myśli,przeszedł obojętnie obok mnie i wyszedł z pokoju.Podeszłam do łóżka i położyłam się krzycząc w poduszę.Po chwili przyszła Megan.
-Ej co jest ???-zapytała.
-Co jest !? Mam tego dość!
-A myślisz że je nie mam?Jestem tu dla ciebie.
-A ja dla ciebie.
Przytuliła mnie mocno.Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy ale po chwili usłyszeliśmy krzyk.
-MEGAN!!!!-darł się Marcel.
-Boję się...-powiedziała Megi idąc w stronę drzwi.
Chciałam iść z nią ale... Justin zagrodził mi wyjście.Popatrzyłam się na niego i pobiegłam na łóżko.
-Ubieraj się idziemy spać.
Zrobiłam głęboki oddech .
-Nie dysz mi tu,tylko przebieraj się.-powiedział i rzucił we mnie jego bluzką.
Chciałam wyjść... ale nie pozwolił mi.Kazał przebierać się tutaj.Zdjęłam spodnie i bluzkę.Powiedziałam sobie że za żadne skarby nie zdejmę bielizny...o nie.Ubrałam się i położyłam na łóżko.Chciałam zasnąć ale nie mogłam...Słyszałam jak Marcel krzyczy na Megi a ona głośno płacze...To jest koszmar co oni robią!
-Justin mogę iść do Megan ją pocieszyć???-zapytałam przez łzy.
-Laleczko...czemu płaczesz ?
Tylko nie to : "laleczko".
-Czemu?Mu tu przechodzimy horror a ty się pytasz czemu ?
-Nie przesadzaj...na razie horror później porn...
-Nie mów tego.proszę..-przerwałam mu.
On myśli że to fajne ? Ja cię przetrzymują i chcą zgwałcić!? Szczerze jedyny plus tej sprawy to to że są ładni...a Juss dla mnie jest nie ziemski...Tak i po tych moich przemyśleniach poszłam spać...
-Wysiadajcie-powiedział Justin.
-Do..dobrze-odpowiedziałam mu.
Tak też zrobiliśmy jak nam kazali. Po chwili Megan się odezwała.
-Czyli.. wy... chcecie nas... zabić ?
Justin pokiwał głową że nie i poszedł a my za nim szliśmy między pustymi dołami na ludzi oraz innymi grobami.Koszmarne miejsce,a ja jeszcze mam paniczny lęk przed miejscami nawiedzonymi i duchami...Juss zatrzymał się przy jednym grobie,obok niego były dwie wielkie,wykopane dziury.Kiwnął ręką abyśmy szli w jego stronę.Stanęliśmy obok grobu na którym widniały imiona :
"John oraz Diana Bieber"
Boże to... chyba nie jego rodzice,ale po co ona nas tu przywiózł !?Popatrzyłam się na niego,łza leciała mu po policzku.Nie wiedziałam co mam myśleć,chłopak który mnie porwał,groził mi i mojej mamie że mnie zabije ma uczucia?
-Justin...-zaczął Marcel .
-Nie stary jest ok-powiedział i przetarł łzę ręką.
Miałam mętlik w głowie,pomodliłam się w myślach o jego rodziców.
-Chodźmy już.-stwierdził Juss.
Weszliśmy do samochodu i udaliśmy się w stronę.. hm.. dla nich domu a dla nas z Megi więzienia.Weszliśmy i otwarliśmy drzwi.Siedliśmy w 4 na kanapie .Wolałam z Megan iść do góry ale nie....Męczyła mnie ta sytuacja,Justin siedział z głową w dół a Marcel dobierał się do Megi.
-Justin...co jest ? -zapytałam nie pewnie.
-Nie twoja sprawa!
-Ale...ja chcę wiedzieć za kogo się modliłam i po co nas tam zawiozłeś.
-Po co się za nich modliłaś !?-warknął na mnie.
-Bo... mieli takie samo nazwisko jak ty,to pewnie twoi rodzice...
-Nie uważam ich za rodziców.
-Ale czemu?
-Oni byli nienormalni dobrze że zdechli !
-Ale Justin,nie krzycz spokojnie,mów...-powiedziałam i głaszcząc go po ramieniu.
-Słuchaj, oni mnie nawet nie kochali czaisz?! Chlali jak leci i kiedy miałem 15 lat,oni oni... umarli!Musiałem kraść żeby przeżyć!
-Ale...nie miałeś nikogo bliskiego ? -zapytał Marcel,on też nie wiedział tego o Justinie.
Wszyscy czekaliśmy aż opowie nam co było dalej.
-Miałem dziewczynę,ale ona mnie zostawiła kiedy jej potrzebowałem!Kiedy zaczęły się problemy z psami!-krzyczał i pobiegł na górę.
Nie wiedziałam co o tym myśleć...On nie lubi miłości bo jej...nie miał,albo...Sama już nie wiem!
Poszłam do niego na górę.Siedział na łóżku.
-Juss...
-Odejdź !
-Ale...
-Nie ma kur*a ale!Jesteś dla mnie tylko zabawką,po co Ci to mówiłem !? To to samo jak bym się zwierzał dmuchanej lalce albo dziwce!
Zaczęłam płakać.Stałam bez ruchu i się na niego patrzyłam.
-Boli mnie to wiesz!!!-krzyknęłam na niego,chyba pierwszy raz.
Po czym opadłam na podłogę,miałam dość tego strachu, niepewności czy mi coś zrobi czy nie, tęsknoty za mamą i siostrą.Miałam dość,najchętniej podcięła sobie żyły ale nie mogłam zostawić Megan .Chłopak wstał,myślałam że podejdzie do mnie i przeprosi ale.. to tylko moje myśli,przeszedł obojętnie obok mnie i wyszedł z pokoju.Podeszłam do łóżka i położyłam się krzycząc w poduszę.Po chwili przyszła Megan.
-Ej co jest ???-zapytała.
-Co jest !? Mam tego dość!
-A myślisz że je nie mam?Jestem tu dla ciebie.
-A ja dla ciebie.
Przytuliła mnie mocno.Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy ale po chwili usłyszeliśmy krzyk.
-MEGAN!!!!-darł się Marcel.
-Boję się...-powiedziała Megi idąc w stronę drzwi.
Chciałam iść z nią ale... Justin zagrodził mi wyjście.Popatrzyłam się na niego i pobiegłam na łóżko.
-Ubieraj się idziemy spać.
Zrobiłam głęboki oddech .
-Nie dysz mi tu,tylko przebieraj się.-powiedział i rzucił we mnie jego bluzką.
Chciałam wyjść... ale nie pozwolił mi.Kazał przebierać się tutaj.Zdjęłam spodnie i bluzkę.Powiedziałam sobie że za żadne skarby nie zdejmę bielizny...o nie.Ubrałam się i położyłam na łóżko.Chciałam zasnąć ale nie mogłam...Słyszałam jak Marcel krzyczy na Megi a ona głośno płacze...To jest koszmar co oni robią!
-Justin mogę iść do Megan ją pocieszyć???-zapytałam przez łzy.
-Laleczko...czemu płaczesz ?
Tylko nie to : "laleczko".
-Czemu?Mu tu przechodzimy horror a ty się pytasz czemu ?
-Nie przesadzaj...na razie horror później porn...
-Nie mów tego.proszę..-przerwałam mu.
On myśli że to fajne ? Ja cię przetrzymują i chcą zgwałcić!? Szczerze jedyny plus tej sprawy to to że są ładni...a Juss dla mnie jest nie ziemski...Tak i po tych moich przemyśleniach poszłam spać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
