wtorek, 29 października 2013

Pytankoooo xD


Cześć ;] 

Mam do was małe pytanko...
Chcecie żebym wprowadziła do bloga coś takiego jak np. : "Oczami Justina" itd. Chodzi mi o to że byście wiedzieli jak czuje się inny z bohaterów w danej sytuacji,ale jeśli nie chcecie i wolicie żeby było tak jak jest to też powiedzcie ;* 

Dziękuję to tyle xoxo

niedziela, 27 października 2013

35. "Nie będę tu spać !"

-Macie pojęcie gdzie jedziemy  ?-zapytał Marcel.
-Tak,do domu nas wywożą,głupolu myśl...-zaśmiała się Megan.
-Ale...
-Nie mów nic, skąd mamy to wiedzieć ?!
Umilkł,i dobrze nie chciałam słuchać ich bezsensownych kłótni,to meczące i denerwujące...Nie jechaliśmy długo.Ciekawiło mnie gdzie nas wywieźli,to straszne uczucie,żyjesz w niepewności,nie wiesz czy jak wyjdziesz z samochodu cię postrzelą,czy może zadźgają nożem,pobiją , zgwałcą! To jest straszne!Kazali nam wyjść,tak zrobiliśmy,ujrzałam przed sobą... opuszczony kościół !? Że co proszę ? Nogi mi się lekko zachwiały.Boję się starych,opuszczonych być może nawiedzonych miejsc.Szarpnęli nas do przodu, szliśmy do kościoła. Weszliśmy do środka.Wyglądało to tak :  




-To co dobrej nocy...-powiedział.
-Że co ?
-Nie możesz nas tak zostawić...
-Owszem mogę.
-Ale..
-To na razie rozgrzewka,potem pojedziecie gdzie indziej...
-Tu nie ma ogrzewania...-powiedziałam rozglądając się.
-No nie ma, i co ?
-Co? Będzie mi zimno...
-Masz pecha.-burknęła Miley.
Przewróciłam oczami.Nie będę tu spać! Nie, a po pierwsze to na czym !? Chyba ich jebło że na zimniej i brudnej podłodze będę spać...
-Nie będę tu spać !-krzyknęła Meg.
Miała chyba to samo na myśli co ja-fuuuu .Nie że my jakieś damy i nie będziemy spać na ziemi,nieeee,ale rozchodzi mi się o to że tu jest kościół,brudny,opuszczony,być może nawiedzony...
Aż mam ciarki.
-Nie wydziwiaj !-krzyknęła Miley.
-To sama sobie tu śpij.
-Kochana , ja...
-Nooo... zaskocz.
-Ja tu jestem porwana ?! Nie wiec zamknij ryj,bo będzie z tobą źle!
Meg ucichła, w sumie co miała powiedzieć ? Lepiej już nic nie mówić...
-To dobranoc.
-Jaki dobranoc ? Jak jest południe ?!
-Radzę wam się teraz wyspać,bo w nocy będzie się działo...-zaśmiała się.
-Ale...co ?
-Zobaczysz...
Wyszli i trzasnęli drzwiami.I co teraz ?! Co z nami będzie !?
-Jak mamy tu spać ?-zapytałam.
-Mnie się pytasz ...-powiedziała Megan.
Justin i Marcel ogarnęli coś z ziemi, usiedli opierając się o ścianę.
-Kładźcie się na nogach...
-Ale Justin...
-Nie ma ale,chodź, lepiej się wyspać...
-No właśnie może dobrze mówią że trzeba się wyspać-rzucił Marcel.
Położyłam się na nogach Juss'a a Meg na Marsela. Wierciłam się,kurcze nie wygodnie...
-Nie mogę zasnąć...-lamentowałam,potem dołączyła się do tego reszta.

piątek, 25 października 2013

34."Jak Ci na imię ?"

Byłam strasznie głodna,strasznie.Otwarły się drzwi od samochodu .
-Aa... zapomniałam wam powiedzieć, że mój tata wyszedł z więzieni...
-Ja..-chciałam coś powiedzieć.
-Tak,dziś i przyjedzie tu za jakąś godzinkę.
Moje moczy zalały się łzami,przypomniałam sobie to co powiedział Justin,że mnie zbiją, że nas zabiją... Nie chcę umierać.Co się dzieje z moją mamą, Olivią !? Co z nimi.. pewnie się martwią,nie chcę żeby się smucili,nie chcę!
-Ej,Vick...nie płacz,będzie dobrze...-powiedziała Meg.
-Tak,zawsze ma być dobrze a się wszystko wali!
-Ale..
-Jak było co chłopcy nas porwali, też mówiłaś "będzie dobrze" i gówno,nie jest dobrze ! Nie jest!-krzyczałam .
-Kochanie,uspokój się,i uwierz że będzie ok.-powiedział Justin tuląc się do mnie.
Przetarłam oczy.Co teraz będzie ? A jak mam tą godzinę życia,czuję się jakbym była skazana na wyrok śmierci...Nic nie zrobiłam,Megan i Marcel też...A Justin? Hmm... to nie jego wina,tylko jego ojca ! Wiem ,że Justin nie ma nikogo teraz... to znaczy ma mnie,może na mnie liczyć i Meg i Marsela też.Dobra,taki los mnie spotkał,czyli że tak ma być.Chyba...Trzymałam Justina za rękę i nie chciałam puścić,siedzieliśmy tak do otwarcia się drzwi przez jakiegoś gościa.
-Wysiadać!
Posłuchaliśmy go,nie mieliśmy zamiaru ani się kłócić,ani oberwać.Był dość umięśniony i łysy,tatuaże.Typowy facet z więzienia.Staliśmy koło siebie,naprzeciwko ten facet a obok niego Miley .
-Dawano się nie widzieliśmy,Justin.-powiedział
-Taa...-powiedział z kwaśną miną.
-Która dupa twoja ?
-A co cię to!?-wyskoczył na niego.
-Ty, hamuj się! Nie będzie mi jakiś skurwysyn podskakiwał !
Justin nie powiedział nic.
-To nie powiesz...-wyciągnął nóż.-to się inaczej pobawimy.-powiedział i chciał dźgnąć Justina w brzuch,ale nie zrobił tego ponieważ powiedziałam że to ja.Nie chcę aby cierpiał.
-No,dobra dziewczynka...-zbliżył się do mnie.
-Nie waż się jej tknąć !
-Spokojnie...-powiedział.
Meg i Marsel stali osłupieni, nie wiedzieli co on chce rozbić, tak samo jak ja.
-Jak ci na imię ?
-Victoria...-powiedziałam łykając ślinę.
-A wy ?-skierował się do pozostałej dwójki.
-Megan...
-I Marcel..
-Dobra,to biorę was na wycieczkę,długą i męczącą wycieczkę...-zaśmiał się.
Nie widzę w tym nic śmiesznego,zapakowali nas do auta ,ruszyło...

wtorek, 22 października 2013

33."Osobę na której ci zależy ?"

Po chwili drzwi się otworzyły,wszedł przez nie Justin ze smutną, bardzo smutną miną.Siadł obok mnie i opuścił głowę.
-Co jest ?-zapytałam,ach ja ta ciekawska.
-Ta przeze mnie,zginiemy,wszyscy po kolei !
-C-co,proszę ?!-wykrzyczała Meg.
Marsel był w totalnym szoku.
-On wyjedzie z więzienia i zabije najpierw osobę na której mi zależy,żebym widział jak cierpi,potem waszą 2 ,a na końcu mnie,nienawidzę dupka!
-Osobę na której ci zależy ?-zapytał Marcel.
-Przecież,ty...nie znosisz miłości.-powiedziała zdecydowanie Megi.
Ja siedziałam cicho,nie znałam Justina tak jak oni,w końcu dłużej z nim chodzili do klasy...
-Ona mnie zmieniła,wiem co znaczy kochać, ale ona mnie nie chce,nie po tym jak się zachowałem wobec niej.
Megan i Marsel popatrzyli się na mnie.
-Nie...to nie o mnie chodzi...-zaczerwieniłam się.
Justin obrócił twarz w moją stronę i skradł mi całusa.
-Teraz chyba nie powiesz że to nie ty,skarbie ?
Boże, to ja, aaaa on mnie kocha,ja go też.Cieszę się że mogę z nim być... chcę tego...
-Jest szansa,że będziemy razem ? -zapytał.
-Tak,Justin,kocham Cię!
Uśmiechnął się.Po chwili odezwała się Meg.
-Czyli co gołąbeczki...-zaczęła,ale jej przerwałam.
-Megan,wiem kochasz Marsel'a,wiem to ! Mówiłaś mi... 
-Jak mogłaś ?!-zrobiła się czerwona i zakryła twarz.
Marcel odciągnął jej ręce z twarzy.
-Kocham Cię,kocham cię ,zawsze kochałem...
Zastygli w pocałunku.Trzymałam Justina za rękę i nie chciałam puścić.Drzwi się otworzyły.Stałą w nich Miley.
-Ooo... mamy 2 parki,nie no świetnie.
Nic jej nie odpowiedzieliśmy.Rzuciła nam 2 butelki wody i drożdżówki.Tak,byłam cholernie głodna.Zamkła drzwi,ja dobrałam się do jedzenia....

piątek, 18 października 2013

32."Zostaw ich !"

-Justin... możesz nam to wyjaśnić ?-zapytała lekko wkurzona Megan.
-Właśnie,stary,coś jest nie tak,miał być gang a teraz to,jakiś dom , o co kur*a chodzi !?-krzyknął Marcel .
Justin nic nie mówił,Jezu...nie rozumiem nic.
-Mów coś!-wykrzyknęłam zdenerwowana.
-Yyy...ja...noo...ten...
-Justin!
-Dobra,moja mama była bogata i w tym domu ma sobie sejf,tam trzyma kasę...
-To czemu,ty...musiałeś kraść jak kasę miałeś i jeszcze wiedziałeś gdzie ?
-Bo nie znam hasła ? Jezu... dawno bym wziął i bym spał na hajsie!
-Aham...
Nastała niezręczna cisza.Jechaliśmy tak jeszcze z pół godziny,oczywiście na oko obstawiam ...Otworzyli nam drzwi,chcieliśmy wyjść.
-Wy nie idziecie idzie tylko Justin!-krzyknęła .
Justin wyszedł z samochodu, usłyszałam kłótnie.
-Nie pokarzę Ci gdzie jest ten dom!!!
-Zamknij się , mój ojciec wyjdzie niedługo z więzienia,to cię załatwi i tą trójkę też!
-Zostaw ich !
-Myślisz że mój tata był z twoją matką bo ją kochał? Haha, chyba sobie kpisz,zależało nam na forsie,twoja stara miała już jechać i podpisać głupi świstek żeby kasa była nasza!Ale nie!Twój stary musiał ją zabić!Poszło na mojego tatę i siedzi teraz przez niego w więzieniu!Czego ryczysz!?Jesteś facet czy baba!?-krzyczała.
Nie wierzę,on...jego ojciec...zaczęłam płakać,jak tylko usłyszałam szloch Justina.Podeszła do mnie Meg i przytuliła.
-Co to ma być?-zapytał Marsel.
Chciałam otworzyć drzwi,były zamknięte,zaczęłam się tłuc i krzyczeć że ma nas wypuścić .Podziałało. Były tu 3 domy,opuszczone w lesie,nie lubię lasu...Od razu zaczęłam się rozglądać gdzie Justin,leżał na podłodze.Płakał,strasznie płakał. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Czemu nic nie mówiłeś ?
-Próbowałem,ale za każdym razem się rozklejam.Nie jestem facetem,faceci nie płaczą !
-Nawet twardzielowi się zdarza...-powiedziałam po czym musnęłam jego usta.
Chłopak się uśmiechnął.Tego mi brakowało,kochałam jego uśmiech,chociaż mało to robił..Magan ,Miley i Marcel stali i się patrzyli.
-Za co to było ?
-Bądź silny,będzie okej...
Chłopak wtulił się we mnie,ale wszystko się kiedyś kończy,tak Miley nam przerwała.
-Justin!Idziesz,już!Pokazuj mi dom!
-Powiedziałem nie!
Dziewczyna podeszła do mnie i kopnęła w brzuch,z tego powodu spadłam na bok.Podbiegła do mnie Megi i Marsel.
-Nic ci nie jest ?-zapytał.
-Żyjesz ?
-Tak,Megan żyję,ale boli mnie brzuch...
-Co ty zrobiłaś !!!-Justin zaczął krzyczeć na "siostrę"
-Pokarzesz dom ?
-N...-zaczął.
Miley popatrzyła się na mnie.
-Tak,pokarzę.
Dziewczyna się uśmiechnęła,Juss podszedł do mnie i pomógł wstać.Z auta wyszedł 2 koleś i wprowadził naszą 3 do auta,ale Justin poszedł pokazać dom...


wtorek, 15 października 2013

Przemówienie ;]

        Siemka :*    


  Chciałam wam podziękować, że jest tu ktoś z kim mogę się podzielić,moim dziwacznym opowiadaniem....
Chciałabym wiedzieć jaka jest wasza szczera opinia co do treści bloga,nie chodzi mi o to czy jest ktrótki czy nie,na prawdę staram się,aby te rozdziały były takie w miarę,ponieważ mam przygotowania do bierzmowania tak że nie mam za dużo czasu...Mam do was jeszcze jedną prośbę,Ci którzy jeszcze nie odpowiedzieli na pytanie z ankiety,błagam zaznaczcie jaka jest wasza ocena... Dzięki jeszcze raz,kocham was moje siostry ;]]]

31. "Co,fajnego miałeś tatuśka?(...)"

Justin miał łzy w oczach .Miley się na niego popatrzyła.
-Co,fajnego miałeś tatuśka? Pozazdrościć...-zaśmiała się.
Nie wiem co w tym jest śmiesznego,spojrzałam na jego policzek,leciała po nim łza.
-Możesz go nie dobijać ?! - krzyknęłam.
-A ty to kto ? Właśnie,co wy tu robicie ?!
Podeszła do Meg i popatrzyła się na nią.
-Kim jesteś ? -zapytała.
-Megan...ja tu jestem tak jakby...przypadkiem...-nie wiedziała co powiedzieć.
-Hmm...Justin to twój chłopak,czy jej ?- powiedziała i kiwnęła głową w moją stronę.
-A po co ci to wiedzieć ?-zapytał Marcel.
-Bo będę miała większą nad nim kontrolę.
-Nie rozumiem...
-To chłopcze zajarzysz w swoim czasie.
Zapytała Megan ponownie,ja w tym samym czasie podeszłam do Justina i go przytuliłam.
-Justin to twój chłopak, tak czy nie !?
-Justin...on nie ma dziewczyny.
-Tak...-powiedziała i odeszła od Meg.
Podeszła do nas.
-Czyli co, wy jesteście razem ?
-Nie,nie mam dziewczyny! Przestań!-krzyczał Juss.
-Nie rzucaj się tak, ale widzę że ci zależy na niej...
Justin nic nie mówił tylko się na mnie popatrzył,to prawda ? Nie wiem,ale chciałabym żeby tak było,bo ja go kocham...
-Czego od nas chcesz ?Wypuścisz nas czy nie ? -zapytał Marcel .
-Nie, poczekam aż Justin mi pokaże coś bardzo ważnego...
-Co mam Ci niby pokazać ?!
-Dom...
-Jaki dom ? Mów jaśniej.
-Twojej mamuśki dom,wiesz co tam jest... nie oszukuj mnie i siebie też...
-Ale...ja...-Justin zamarł.
Nie wiem co tu się dzieje.Jaki dom,co do czego ?!
-To jak,pokazujesz mi ten dom czy twoja koleżanka ma cierpieć !?-krzyknęła i szarpnęła mnie za włosy do góry, wstałam .
Justin wziął głęboki oddech.
-Dobra,ale wypuścisz ich ?
-Nie.
-Oni ci są nie potrzebni!
-A właśnie że tak ! Zamknij japę, wychodzimy!
-A..a my ?-zapytała niepewnie Meg
-We też...
Poszła po tamtych facetów i zaprowadzili nas do tego auta którym tu przyjechaliśmy.Siedziałam ja obok Megi a naprzeciwko mnie Juss, obok niego Marsel .Auto ruszyło .
-Gdzie znowu jedziemy !? -krzyknęłam 30.