-Justin , ja nie wiem,nie chcę wracać do domu,tam nie mam już Olivii,moja mama będzie załamna nie chcę widzieć jak płacze...
-Będzie bardziej załamana jak ciebie też nie będzie-powiedział Marcel.
Wzięła głęboki oddech i spojrzała na mnie.
-Musimy iść.
-Ale ja..
-Vick, jak nas złapią to będziemy mieć przejebane - ostrzegła ją Meg.
Vicki zaczęła powoli iść,i dobrze.Wiem,że świat jej się wali i czuje się strasznie,ale nic nie możemy na to poradzić.Usłyszeliśmy krzyki, tak, to był głos Miley,szukała nas. Zaczęliśmy biec.
Z każdą chwilą krzyki ucichały.
-Uciekliśmy.-odetchnęła z ulgą Megi.
-A gdzie teraz pójdziemy ?
-Przed siebie.
-Tak,to najlepsze rozwiązanie.
-Może wyjdźmy z lasu ? -zapytała spanikowana Vick.
-Tak, zgadzam się.-przytaknęła jej Megan, ona też się bała lasów.
Zaczęliśmy się pałętać po lesie,najgorsze jest to że nie mamy nic przy sobie a zaraz będzie noc.Po prostu masakra.Dziewczyny zaczęły się trząść z zimna,więc je otuliliśmy.
-Tam!-krzyknął Marcel.
Ujrzeliśmy drogę,tak zabawienie.Szybko pobiegliśmy w jej stronę, tylko że po jednej i drugiej stronie był las.Wyglądało to tak :
-Idziemy drogą ?-zapytałem
-Tak, nie mam zamiaru się co chwilę przewracać przez korzeń.-stwierdziła Vicki.
-Dobra,dobra...
Zaczęliśmy iść przed siebie.
-Bolą mnie noooogi-zaczęła lamentować Meg.
-Mnie też!-wykrzyknęła Vicki.
-Oj dziewczyny,co byśmy bez was zrobili,na barana,już.
-Ale nie chcemy was męczyć,czy coś.
-Wy nas męczycie swoimi lamentami.-zaśmiałem się.
Po chwili zobaczyłem że Meg jest już na plecach Marsela, zaraz potem poczułem że wskakuje na mnie Vicki.
-Chyba mi coś w plecach strzeliło.-zacząłem się śmiać.
-Na prawdę ?-wystraszyła się.
-Żartuję.
Szliśmy tak trochę,aż za zakrętem zobaczyliśmy auto,takie stare, duże auto ,trochę zerdzewiałe. Podeszliśmy bliżej,obeszliśmy auto dookoła.
-Chyba jest opuszczone.
-Tak raczej,zostajemy w nim ?
-Co !?-wyskoczyły na mnie dziewczyny.
-No bo zaraz noc będzie,chyba że wolicie spać pod gołym niebem,w lesie...
-Nie strasz,dobra... możemy zostać.
-To wskakujemy!
Otwarliśmy uchylone drzwi,i po kolei weszliśmy do środka.
-Ej, przecież to może być pułapka !

Super czekam na Następny :)
OdpowiedzUsuń