wtorek, 1 października 2013

24. "On musi z tond zniknąć!!!"

-Mamo,ten Ron ma się wynosić z naszego domu i życia!
-Vicki uspokój się...Nikt się nie będzie wynosił...
-Mamo,ty nie rozumiesz!
-To mi wytłumacz.
-Dobra... może w to nie uwierzysz ale ten Ron to jest przyjaciel takiego szefa gangu który mnie...nas ściga,on był w szpitalu dziś,bo mama Meg jest pobita i ten twój cały fagas, on mnie chciał porwać i Justin się z nim bił ! On nie jest dobry i nie ma żadnej córki! To kłamca !
-A ten twój Justin to on też nie jest taki dobry,z niego jest niezłe ziółko... Lila ,on porwał twoją córkę i to tylko po to żeby przystąpić do gangu-wyrwał się Ron.
-Ale ja...-Juss próbował się bronić.
-Vicki, Justin  czy to prawda ?! -zapytała donośnie moja mama.
-Mamo,to nieważne...On musi z tond zniknąć!!!
-Victoria...
-Nie jak on nie zniknie to ja się przeprowadzę...i biorę z sobą Olivie,nie wiem jak dam rady ją utrzymać,ale to jest kwestia życia i śmierci!
-Co ty dziecko mówisz ?
-Prawdę !
-Ron wyjdź.-powiedziała i otwarła mu drzwi.
Wyszedł.
-Pakujemy się....-powiedziałam i poszłam na górę,zaczęłam pakować moje rzeczy,potem Olivii,mama też robiła to o co ją prosiłam,spakowaliśmy wszystko do bagażnika,zaczęłam dzwonić do Megan.
W końcu odebrała.
-Meg,my jesteśmy spakowani,kiedy twoja mama wychodzi ?
-Właśnie ją wypisujemy.
-Bogu dzięki,pakujcie się i jedziemy.Pa
-No papa,czekajcie pod szkołą.
Rozłączyła się.Podjechaliśmy pod szkołę i odebrałyśmy moją młodą ze budy.Ja z Meg olałyśmy teraz szkołę ,mamy większe problemy...Moja mama cały czas obwinia Justina że to jego wina itd. No może i ma rację ale...Dobra nic nie wymyślę...Czekaliśmy i czekaliśmy aż w końcu podjechał samochód Marcela.Moja mama przesiadła się do mamy Meg i gadały, próbowały ogarnąć całą tą sprawę.To tak w jednym aucie była;Meg i jej mama,moja mama i Marsel,a w drugim: ja,Juss i Olivia.Ale teraz takie pytanie,gdzie pojedziemy ???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz