niedziela, 27 października 2013

35. "Nie będę tu spać !"

-Macie pojęcie gdzie jedziemy  ?-zapytał Marcel.
-Tak,do domu nas wywożą,głupolu myśl...-zaśmiała się Megan.
-Ale...
-Nie mów nic, skąd mamy to wiedzieć ?!
Umilkł,i dobrze nie chciałam słuchać ich bezsensownych kłótni,to meczące i denerwujące...Nie jechaliśmy długo.Ciekawiło mnie gdzie nas wywieźli,to straszne uczucie,żyjesz w niepewności,nie wiesz czy jak wyjdziesz z samochodu cię postrzelą,czy może zadźgają nożem,pobiją , zgwałcą! To jest straszne!Kazali nam wyjść,tak zrobiliśmy,ujrzałam przed sobą... opuszczony kościół !? Że co proszę ? Nogi mi się lekko zachwiały.Boję się starych,opuszczonych być może nawiedzonych miejsc.Szarpnęli nas do przodu, szliśmy do kościoła. Weszliśmy do środka.Wyglądało to tak :  




-To co dobrej nocy...-powiedział.
-Że co ?
-Nie możesz nas tak zostawić...
-Owszem mogę.
-Ale..
-To na razie rozgrzewka,potem pojedziecie gdzie indziej...
-Tu nie ma ogrzewania...-powiedziałam rozglądając się.
-No nie ma, i co ?
-Co? Będzie mi zimno...
-Masz pecha.-burknęła Miley.
Przewróciłam oczami.Nie będę tu spać! Nie, a po pierwsze to na czym !? Chyba ich jebło że na zimniej i brudnej podłodze będę spać...
-Nie będę tu spać !-krzyknęła Meg.
Miała chyba to samo na myśli co ja-fuuuu .Nie że my jakieś damy i nie będziemy spać na ziemi,nieeee,ale rozchodzi mi się o to że tu jest kościół,brudny,opuszczony,być może nawiedzony...
Aż mam ciarki.
-Nie wydziwiaj !-krzyknęła Miley.
-To sama sobie tu śpij.
-Kochana , ja...
-Nooo... zaskocz.
-Ja tu jestem porwana ?! Nie wiec zamknij ryj,bo będzie z tobą źle!
Meg ucichła, w sumie co miała powiedzieć ? Lepiej już nic nie mówić...
-To dobranoc.
-Jaki dobranoc ? Jak jest południe ?!
-Radzę wam się teraz wyspać,bo w nocy będzie się działo...-zaśmiała się.
-Ale...co ?
-Zobaczysz...
Wyszli i trzasnęli drzwiami.I co teraz ?! Co z nami będzie !?
-Jak mamy tu spać ?-zapytałam.
-Mnie się pytasz ...-powiedziała Megan.
Justin i Marcel ogarnęli coś z ziemi, usiedli opierając się o ścianę.
-Kładźcie się na nogach...
-Ale Justin...
-Nie ma ale,chodź, lepiej się wyspać...
-No właśnie może dobrze mówią że trzeba się wyspać-rzucił Marcel.
Położyłam się na nogach Juss'a a Meg na Marsela. Wierciłam się,kurcze nie wygodnie...
-Nie mogę zasnąć...-lamentowałam,potem dołączyła się do tego reszta.

5 komentarzy:

  1. <3 DALEJ :D KCKCKCKC http://zatruta-milosc-justin.blogspot.com/2013/09/bohaterowie-i-cos-o-blogu-d.html A oto mój i mojej bff blog więc zapraszam do komentowania ! <3
    Kc

    OdpowiedzUsuń
  2. Superrrr czekam na nastepny :))) :*

    OdpowiedzUsuń