-Miley ?! -krzyknął zdziwiony .
Że kto to ta Miley !? Czy ja czegoś nie wiem... Kolejne chore znajomości !?Nie ja mam już tego dość...Dosyć strachu,lęku i niepewności .Zakończył rozmowę, to znaczy przerwali mu,a dokładniej to Ron,rzucił się na niego i wyrwał mu telefon , potem przeszukał nas i wziął nam fony.Mogłam wcześniej zadzwonić ! Kurdę...
-Kto to był ? Znowu chcesz nam problemy załatwić ?! -krzyknęłam
-Nie denerwuj się...
-...-nie odpowiedziałam nic tylko obróciłam głową w bok.
-Miley...Miley to moja...
-Wykrztuś to z siebie-powiedział Marsel,który chyba też nie wiedział o Miley.
-To moja... przyrodnia siostra.Bo prawda jest taka że mama miała kochanka i tata...-napłynęły mu łzy do oczu .
Spojrzałam na niego.Miał głowę opuszczoną w dół.Auto ruszyło,ale miałam to w dupie.Justin chyba nie miał zamiaru opowiadać dalej o jego rodzinie.. Nie wiedziałam czy mam go przytulić,płakać, współczuć... nie wiedziałam. Siedziałam oparta i patrzyłam na wszystkich w około .Widać było że cała nasza czwórka była zamieszana .Justin-był mega smutny,Meg-po jej minie było widać że nie ogarnia całej sytuacji,Marsel-był zamyślany,a ja - miałam totalny mętlik w głowie...Jechaliśmy w ciszy na oko z godzinę...Auto stanęło.Drzwi się otwarły,moja pierwsza myśli : Znowu las !? .Nie lubię lasu,źle mi się kojarzy... Ron wyciągnął z kieszeni pistolet.
-Wychodzimy ! Już-krzyczał .
Wyszłam ja potem Megi,Marcel i Justin ,szliśmy w " parach ".Szliśmy głębiej do lasu,w końcu ujrzałam to :
Na dół były schody,co to ma być ?! Bunkier,lochy czy co !? Ale na dole było jeszcze gorzej !!!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz