wtorek, 8 października 2013

29. "Boję się , tak cholernie się boję !!!"

Zeszliśmy na dół , był długi korytarz taki jak ten :



Na końcu były metalowe drzwi .Poczułam dreszcze na placach.Co to ma być ?! Wepchali nas do środka, ale w środku było gorzej niż na zewnątrz. Kurde, już w więzieniu lepiej ! Po prawej stronie było jedno łóżko dwu piętrowe i po lewej stronie stało takie samo. Łóżka były metalowe.Przy ścianie stała toaleta, metalowa toaleta ... Nie będę z tego korzystać ! O nie.ale czy mam wyjście ???Ron zatrzasnął drzwi i powiedział:
-To sobie tu chwile posiedzicie w czwórkę a potem pożyczymy sobie którąś z was....
-Co oni chcą nam zrobić ?!-wpadłam w jeszcze większą panikę.
-Nie wiem,ale chyba wezmą jedną z nas...-powiedziała Megan ze łzami w oczach.
-Boję się , tak cholernie się boję !!!-krzyknęłam i siadłam na łóżku.
-Wszystko będzie dobrze...-pocieszał mnie Justin,usiadł obok mnie.
-Jakoś się ułoży...-zapewniał Marsel.
-Skąd masz taką pewność ?! Pomyślcie !!! Stąd nie ma wyjścia,zgwałcą nas a potem zabiją !!!-wrzeszczała Meg,płacząc .
-Nie chcę...-lamentowałam i przewróciłam się na łóżko.
Zaczęłam się trząść-przez płacz...Nie wytrzymam tego,to dla mnie za dużo.Ja z Meg przez cały czas płakałyśmy,chłopcy siedzieli z opuszczoną głową.
-Justin,to wszystko przez nas,jesteśmy głupi !
-Głupi to za mało.. z nas są totalne chuje !!!
-Gdyby nie nasze zachcianki nie było by nas tu!
-Wiem,kuźwa wiem!
Chłopcy krzyczeli na siebie przez jakieś 10 minut,a mnie tak głowa bolała,że myślałam że mi eksploduje.Usłyszeliśmy jak otwiera się zamek od drzwi, a one się odchylają.Weszło dwóch gości,ten "szef" i jakiś jeszcze jeden.Justin i Marcel chcieli się na nich rzucić,widać było po ich wyrazie twarzy.Podeszli do nas,Megi akurat siedziała obok mnie.Stanęli na przeciwko nas.Starałam się na nich nie patrzyć, zacisnęłam oczy i odwróciłam twarz w bok.
-No to idziemy, ty w okularkach,chodź.-powiedział "Szef"
Skrzywiłam się i wydałam z siebie dźwięk typu : Nie.Chwycili mnie za ręce i podnieśli abym stała.
-Idziemy-powtórzył.
Szarpnęli mnie w stronę drzwi,a dokładniej popchali,przewróciłam się,ale nie wstałam z podłogi,zaczęłam jeszcze mocniej płakać.
Podbiegł do mnie Justin, ale zaraz on też leżał.Kopnęli go w brzuch.
-Wypuść ją...-wydusił .
-Chyba Justin śnisz..
Megan podeszła do nich.
-Weźcie mnie.-Powiedziała.
-Oszalałaś,Meg zostań.,mają mnie brać to niech biorą...
-Nie Vicki ja wiem ty tam nie wytrzymasz.
-Megan.. proszę...
-Dobra to chodźcie we dwie! Będzie fajnie...-powiedział facet.
Podnieśli mnie, wzięli Megi za rękę i wyprowadzili nas z sali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz