piątek, 11 października 2013

30. "On jej uległ że what !?Ona zna Juss'a !?"

Nie zdążyli zamknąć drzwi,a usłyszeliśmy krzyki.
-Wypuście je!
-Nic wam nie zrobiły!
-Skurwysyny !!!
Zareagowali.Puścili nas,byli cali czerwoni ze złości.Podeszli do chłopców,"szef" popchnął Justina na ścianę i wyjął z kieszeni pistolet,przyłożył mu do czoła.Zamarłam,nie wiedziałam co chce zrobić...Marcel leżał na brzuchu na podłodze, na nim siedział ten drugi gościu i przykładał mu pistolet do tyłu głowy . Megi stała i przetarł oczy , nie wierzyła w to co się dzieje tak samo jak ja . To był koszmar .
-Jeszcze raz,a rozwalimy wam wasze mordy !
Justin spojrzał na mnie przez ramie "szefa" .Usłyszeliśmy kroki,damskie kroki.Tak ktoś szedł na szpilkach. Stawały się one coraz głośniejsze. Odwróciłam się,ujrzałam dziewczynę, na oko 20 lat ,obcięta krótko ,dobra wyglądała tak :




Podeszła do chłopaka przy ścianie który zrobił wielkie oczy.
-Puść go,Tom,puść Justina.
-Dobrze.
On jej uległ że what !?Ona zna Juss'a !?
-Miley !? Co ty tu robisz ???-zapytał Justin .
-Czekaj... czekaj , to jest ta twoja siostra !? - nie ogarniałam .
-Tak, nieznana mi kobieto , nie sorry... dziewczynko bo kobietom na pewno nie jesteś - zaśmiała się .
-A może ty jesteś !?
-Tak kurwa jestem!-warknęła .
Nie będę się z nią kłócić .Marsel i Meg patrzyli się na nią dosłownie tak jak ja - z nie dowierzaniem . Ona nas przyszła uratować czy co !? Nie wiem już...
-Justin,szukałam Cię.
-Ale...
-Nie ma "ale" .Ukrywałeś się ! Wiem to ! Przed swoją siostrą !? Jak mogłeś !?
-Ja... ty nie jesteś moją siostrą , nie traktuję cię jak siostrę !
-Jak to nie ???
-Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi ?- zapytała Megan.
-Już Ci tłumaczę...-zaczęłam Miley .
-Nie, ja wytłumaczę.-wyrwał się Justin .
-To mów...
-Bo... hm...moja mama miała romans, ale ja się nie dziwię bo ojciec był chory na mózg ! Nienawidzę go...
-No i ???- zapytał zaciekawiony Marcel.
-No i jej ojciec spotykał się z moją mamą  i wzięli potajemny ślub, bo to było tak że mój prawdziwy ojciec był tylko zaręczony z moją mamą... kumacie ?
-Yhy... ale co dalej ?
-To... to nie ważne.-napływały mu łzy do oczu.
Coś jest nie tak, czemu jak mówimy o jego mamie zaczyna płakać ? Coś było nie tak ? Nie mogę się w tym połapać,chyba że.. jego ojciec zabił jego matkę !?

2 komentarze:

  1. Czemu te rozdziały są takie krótkie.?? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram się aby były dłuższe,ponieważ mam dużo zajęć oprócz bloga i się mało co wybabiam :/ Ale postaram się

    OdpowiedzUsuń