Wstałam,to znaczy obudził mnie Justin, a jak ?! Dobierał się do mnie...
-O... wstałaś-powiedział i mnie pocałował.
-Tsaaa...
-Podoba się pobudka ?-zapytał.
Skrzywiłam się.
-Posłuchaj,musisz się przyzwyczaić.-powiedział i wstał z łóżka.Wyszedł chyba do toalety...Popstrzyłam w bok,było otwarte okno,ale... jak wychyliłam się przez nie na dole były takie hmmm... bale z drewna,takie ostre .Stałam tak i patrzyłam się w dół.
-Chyba nie skoczysz ?-zapytała mnie ze łzami Megi.
-Nie... nie zostawię cię-powiedziałam , podeszłam do niej i się przytuliłam mocno.W drzwiach stał Marcel i Justin.
-Do niej to się tulisz a do mnie już nie... chyba trzeba to zmienić.-powiedział Marcel.
-Ale...że jak,chcesz to zmienić.
-Rozdzielimy was.-powiedział Justin.
-Ale wy... wy nie możecie...-próbowałam nas ratować
-Na prawdę !?-krzyknął Marcel.
-Zrobimy dla was wszystko!-krzyknęła Megan i zaraz pożałowała tych słów.
-No to na kolana.-powiedział kolega Juss'a
-Ale żee...-przełknęłam ślinę -Żeee...
-Robicie nam loda.-powiedział Justin.
Zaczęłyśmy płakać megaaa głośno.
-Ja nie... ja nie chcę-mówiła Megi przez łzy.
Ja niestety nie mogłam nic z siebie wykrztusić.
-Damy im czas... hmmm ??? -zaproponował Marcel.
Może miał serce...Justin popatrzył się na chłopaka z miną,jakby chciał przez nią powiedzieć:Nie chcę czekać.
-Masz... racje,damy czas.
Popatrzyłam się na Megan i przytuliłam się do niej.Chłopcy wzięli nas i zaprowadzili do łazienki,podali ciuchy.
-Przebieżcie się i doprowadźcie do normalnego stanu.Do jedziemy...
Poszłyśmy do toalety i się przebrałyśmy.
-Vicki... boję się gdzie nas wywiozą?
-Bo ja wiem... nie chcemy się słuchać...może stwierdzili że trzeba to skończyć bo z nas pożytku nie ma.
-Nie wiem,po prostu nie wiem.
Spięłyśmy włosy w wysokie kucyki.Przeczyściłam okulary i wyszłyśmy.Stał tam Marcel,czekał na nas.
-Gdzie Justin???-zapytałam.
-W aucie,idziemy.-powiedział i szarpnął nas w stronę wyjścia.Kazali wsiąść do auta.Nie sprzeciwiałyśmy się.Jechaliśmy daleko,chyba poza miasto.Że co!?Zaczęłam płakać jak dowiedziałam się gdzie nas zawieźli .Megan siedziała jak wryta.Boże nie mogę w to uwierzyć że jesteśmy tu ! Boję się !!! On nas zwieźli do...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz