Pod domem stał radiowóz policji,nie chciałam aby ich zamknęli.Nieee...Jeszcze do Justina dzwonił ten cały "szef " .Boże,jak miało być trochę lepiej to wszystko się znowu rozwala.Masakra.Zapomniałam drzwi na dole były otwarte oni wejdą i przeszukają dom!
-Chować się.Policja-powiedział Marcel.
Ja z Megan schowaliśmy się do szafy.Miałybyśmy szczęście gdyby była tam Narnia bo byśmy tam uciekły...Ale to moja głupia wyobraźnia.Chłopcy weszli pod łóżko.Justin na początku wyłączył dźwięk,Marsel też.Usłyszałam kroki,było to chyba 2 gości.Tak,na pewno.Gadali coś tam o pączkach.Śmieszyło mnie to.Weszli do pokoju,ale chyba zaraz wyszli bo już ich nie było słychać.Po niecałych 5 minutach,na oko odpalił się ślinik i pojechali.Jakie szczęście że Justin zaparkował auto za domem,zasłaniała go jeszcze kupa siana.Wyszliśmy z ukrycia.Juss zerknął na telefon 7 nie odebranych.Nie musieliśmy długo czekać bo gościu znowu zadzwonił.Justin dał na głośnik.
-Słuchaj,ty i twój kolega jak chcecie być w tym naszym gangu to macie nam video dać jutro,a jak nie to...macie przesrane,może wam jaja obetniemy,jeszcze nie wiem
-Jutro ?-zapytał i przełknął ślinę.
-Tak,przyjedziemy po nie rano , ma być gotowe.
-A co potem z dziewczynami ?-zapytał nie pewnie.
-Nic, ja se je zaliczę a potem jeszcze Jake , Mat i Tom.
-Aha dobra.
-Nie bój dupy jak będziecie chcieli jeszcze raz to spoko.
Rozłączył się.Zaczęłam płakać a za chwilę Megan.
-Ja nie chcę...-powiedziałam i mocno się przytuliłam do stojącej obok mnie Megi.
-Nie bójcie się,będzie dobrze.-pocieszał nas Marcel.
-Musimy iść.
Wyszliśmy z domu z potrzebnymi rzeczami i wpakowaliśmy do auta.Justin i Marsel wyłączyli telefony i zostawili w domu.Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
-Gdzie jedziemy ?-zapytała Meg.
-Przed siebie...
-Tyle to ja też wiem...
-Nie wiem jeszcze,daleko od Toronto.
-Ja chcę się pożegnać z mamą!!!-krzyknęłam i zaczęłam momentalnie płakać.
-Ej,mała nie płacz...-powiedział Juss.
-Jak mam nie płakać !? Ostania rozmowa z moją mamą tyle co pamiętam to była konsekwentna rozmowa na temat mojej jedynki z matmy.Dalej nie pamiętam i to przed ciebie.
-Nie obwiniaj mnie.
-To kogo mam obwiniać,gdyby nie to głupie zadanie nie było by mnie tu...
-Byłabyś...ja miałem inny plan jak cię porwać...
Zamilkłam fajnie,zamiast mnie pocieszać to mnie dołuje... nie no świetnie po prostu.Ja chcę do mamy!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz