poniedziałek, 30 września 2013

21. "Czemu mnie nie tulisz?"

Moja mama znalazła sobie faceta !? O mój boże... Moja mama ? Nie chodzi o to że nie ma urody...nie.. jest ładną kobietą ale kurcze,jak mogła i co to ma być nasz nowy tata !? No chyba nie!
-Mamo...-zaczęłam
-Kochanie ! -krzyknęła i przytuliła się mocno ,ale po chwili mnie puściła.
-Czemu mnie nie tulisz?-zapytałam speszona.
-Co on tu do ku*wy nędzy robi!?
-Ale że...Justin ?-zapytałam chociaż wiedziałam że chodzi o niego.
-Tak że ten porywacz i gwałciciel ! Dzwonię na policje.-powiedziała i wyjęła telefon z kieszeni.
-Mamo nie! Masz nie dzwonić ! Rozumiesz jak to zrobisz to ucieknę!
-Ale kochanie...
-Nie ma kochanie-zaczęłam mieć łzy w oczach.-Mnie nie ma a ty zamiast mnie szukać,uganiasz się za facetami !?-nie wytrzymałam,zaczęłam płakać.
-Ale to nie tak....
-To...to jak?Nikt nie zastąpi taty rozumiesz !?
-Vicki...
-Nie mamo,nie ma "Vicki"...
Podszedł do mnie Justin i mocno przytulił.
-Będzie dobrze mała...
Zacisnęłam oczy i wytliłam się w niego mocniej.
-Puść ją !-krzyknęła mama.
Obeszłam od Juss'a ale trzymałam go za rękę...Żeby mamie się coś działo,nie że jestem chamska ale... to jest przesada,jestem na nią zła.
-Nie puszczę go,ty sobie możesz romansować a ja już nie.To jest przesada!-popatrzyłam się na gościa który siedział na kanapie i się patrzył jak się kłócimy.
-A ty co się gapisz!? -podniosłam głos i pobiegłam z Justinem na górę .
Weszliśmy do mojego pokoju,na przeciw drzwi miałam półkę na której zawsze stała skarbonka,zbierałam na nowe meble do pokoju,wymarzył mi się taki pokój :


Podeszłam bliżej i tam nie było nic.. pustka,ona mnie okradła !? Nie wierzę w to...Musiałam to wyjaśnić,ale nie teraz nie... bo na dole jest ten fagas.
-Życie mi się wali.-powiedziałam i siadłam na łóżku.
-Nie czemu,kotku ?
-Nie mów do mnie kotku...Po pierwsze nie mam nastroju , po drugie nie jesteśmy parą...
-Ale pocałunek.. i twój tekst o nas.
-Wybacz,ale ratowałam Ci dupę.Nie ma nas i nie będzie,ty..mnie zraniłeś.-powiedziałam i czułam że oczy mi się świecą .
-Ale... 
-Nie ma ale,ściganą mnie jacyś debile,moja matka znalazła sobie gościa który ma zastąpić tatę i co ? Jeszcze mnie okradli....
-Kotk...sorry Vicki...
-Justin, wyjdź proszę...-pokazałam palcem na drzwi.
-Dlaczego ?
-Wyjdź muszę sobie wszystko poukładać.
-To pa...-powiedział i wyszedł .Znalazłam stary telefon i zadzwoniłam do Meg na telefon jej mamy,znałam go...jestem taka z siebie dumna...Maiła muzykę na czekanie,jeszcze taka dołująca...Po chwili odebrała.
-Hallo? 
-Dzień dobry można prosić Meg ?
-Ona przy telefonie.
-O boże...życie mi się wali,pogadajmy proszę...
-Ale co się dzieje  ?
-To nie rozmowa na telefon,spotkajmy się...
-Ale gdzie,ci debile mogą nasz znaleźć...
-Wiem,kurczę...-zaczęłam jej wszystko tłumaczyć.
-O to masz przesrane współczuje.
-Wiem kochana,muszę spadać papa.
-No bay'o
Koniec rozmowy. Leżałam na łóżku i o wszystkim myślałam ...Zeszłam na dół.
-Mamo,gdzie moja kasa ?
-Pożyczyłam...
-Nie pożyczyłaś tylko mnie okradłaś na co ci to było ?
Jej odpowiedź mnie sparaliżowała,jak ona tak mogła....moją kasę !? Nie to jest szczyt !!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz