Stałam przed lustrem które wisiało nad umywalką.Co ja zrobiłam...ale on mnie zmusił... Zaczęły mi łzy lecieć po policzku.Co się dzieje teraz z Megan?Czy on jej coś zrobi?Boję się o nią.Moje przemyślenia zakończył Justin,widziałam jego odbicie w lustrze,podszedł do mnie od tylu i wyszeptał do ucha.
-Za drugim razem było fajnie....
Na twarzy pojawił mi się grymas,nie odpowiedziałam mu.A jak bym miała to co miałabym powiedzieć ?Mi też się podobało....no chyba nie.
-Mogę iść do Megi ?-zapytałam niepewnie.
-Jest 1;00 w nocy,może śpi ? Pomyśl...
-Ale...proszę tylko chcę ją zobaczyć...
-Dobra idź.-powiedział i przewrócił oczami.
Ja szybko wyszłam z łazienki i poszłam w stronę pokoju gdzie była Meg i Marcel.Zapukałam.Po chwili w drzwiach stał Marsel w samych bokserkach.Wystraszyłam się.
-Co jej zrobiłeś !?-krzyknęłam
-Zamknij się! Nic...jeszcze.
-Megan.-powiedziałam próbując przejść obok Marcela.
-Ta..tak?-zapytała,chyba płakała.
Przedostałam się do środka,Mag leżała na łóżku w samej bieliźnie,płakała bardzo...
-Nic ci nie jest ?-zapytałam i podbiegłam do niej,potem mocno przytuliłam.
-On...on mi kazał...ja ja to zrobiłam...
-Ale co ???
-Lo...-powiedziała i wtuliła się do mnie mocniej.
-Wiem mi też....
-I co ???-zapytała ciekawa Megi
-Ja to co... zrobiłam i to 2 razy...-zaczęłam płakać.
-Boże...
Po chwili do pokoju przyszedł Justin.
-Dobra dość tego idziemy spać.
-Justin, muszę Ci coś powiedzieć,chodź.-powiedział Marcel.
Czy oni coś ukrywają ??? Nie wiem co tu się dzieje... Wyszli na korytarz,podeszłam z Megan do drzwi by ich podsłuchać.
-Nie wierzę w to co oni mówią...
To znaczy że oni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz