-Ej... a może by to zębami przegryź ?-zaproponowała mądra Megi.
-Tak...na pewno to przegryziesz...Mądra ty...
-Tak wiem.Taka se ja xD-powiedziała i zaczęła gryźć linę.
Tak ta lina była taka:
Oj ta moja inteligenta "Siostra"...Przynajmniej umiała mnie rozbawić,ale był jeden problem...muszę sikuuuuu.
Po chwili usłyszeliśmy kroki,był to Justin i Marcel. Usidli koło nas.
-Co kochana, nie chce ci się czasem ssssssiiiiku...-denerwował mnie Juss.
Zrobiłam kwaśną minę.
-Jednak tak.. dobra leć.-powiedział i rozwiązał mnie.
Ja dostałam takiego kopa jak by mnie koń gonił i pobiegłam do łazienki,zrobiłam to co miałam zrobić... Boże,ale ulga. ;) Poszłam do salonu, Marcel rozwiązał Meg i zaczął się do niej dobierać.Masakra.Ja postanowiłam że trzeba posprzątać ten syf na stole schyliłam się i podniosłam talerz,po czym poczułam klapsa na tyłku.Popatrzyłam się na Justina który stał za mną i się śmiał jak leci.Po chwili nie wytrzymałam.
-Możesz przestać!?Jak masz mnie zgwałcić to zrób to i mnie zabij!!! Mam dość życia w niepewności i samotności!!!-straciłam kontrolę nad tym co mówię,krzyczałam to co mi ślina na język popadnie.
Justin zaczął mnie całować.Nie wiedziałam sama czy tego chcę czy nie...Ale po chwili go odepchnęłam.
-Pocałunek-najlepsza rzecz która uspokoi kobietę - powiedział Marcel .
-No chyba nie....-burknęła Megi.
Ja stałam i kiwałam głową typu " nie " i patrzyłam się na Justina.
-Ej,śliczna to na razie tylko pocałunek.
-No właśnie na razie - powiedziała Megan.
Ja ze złością siadłam obok niej na sofie.
-No to kochana,jesteś dziewicą ? -zapytał Marcel Megi.
Ona mu nie odpowiedziała tylko chwyciła się za głowę.
-Nooo odpowiadaj!-podniósł ton.
-No tak...-powiedziała wystraszona Meg .
-To fajnie-uśmiechnął się zadziornie Marsel.
Megan zmarszczyła brwi.Popatrzyłam na Justina który chciał coś powiedzieć,ponieważ otworzył usta .
-Jeśli o to chodzi to nie mów nic...-powiedziałam.
Zamknął więc swoje usta które przyznam świetnie całowały...Mmmmmm....
-Dobra stary,musimy pogadać,chodź na górę.-powiedział Marcel do Juss'a .
Chłopaki bez zastanowienia i dłuższych dialogów poszli do góry,a ja z Megi zastałyśmy same i rozwiązane na parterze wiec co robimy... Uciekamy!!!Podeszłyśmy do drzwi były zamknięte,ale my mądre a w szczególności Meg <haha> otwarłyśmy wsuwką.
-Wolność...
-Dokładnie, ale szybko.
-Ale gdzie mamy biec ???-zapytałam.
-Przed siebie !!!-krzyknęła Megan ale w tym samym czasie chłopcy schodzili po schodach...Mamy pecha.
Mamy jeszcze może jakieś szanse więc bez dłuższego stania w miejscu zaczęłyśmy biec przed siebie, Wow o mało nie dowaliłam do drzewa...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz