...Justin i Marcel !?Że Co On!?
-Marcel ?! Co ty..tutaj !?-Megan nie mogła uwierzyć własnym oczom.
-Taaaa... Miałeś racje stary,obydwóm nam wyjdzie na dobrzeeee-zaśmiał się Marcel.
-No wiadomo .
Oni się śmiali a my z Megan ryczałyśmy .Masakra .
-Weź...weź Justin,Marcel wytłumacz cię nam... to...-mówiłam
-No to tak...-zaczął Marcel.
-Ja chodzę z Megi bo niezła z niej dupa, i ma zajebiste cycki.-nie spodziewałam się tego po nim...
-Nie,kochaniutki nie jesteśmy już razem...
-Ty,nie masz nic do gadania!-krzyknął
-No... a Megi szybko znajduje sobie koleżaneczki,niczego sobie...-powiedział Justin.
-I co ???-zapytała Megan.
-I to że mamy was tylko dla NAS,niekumata jesteś...-stwierdził Marcel.
W tym momencie poczułam wibracje,moja mama dzwoniła.Musiałam odebrać,ale jak tylko Justin zobaczył że mam telefon .Kazał swojemu "wspólnikowi"przeszukać Megan.
-Musze to odebrać,moja mama się martwi...-powiedziałam.
-Ja odbiorę.
Wziął mi telefon specjalnie dał na głośnik i powiedział mojej mamie tylko tyle :
"Niech pani posłucha... pani córce nic nie ma, a jak pani zadzwoni na policje to kurwa,zgwałcę pani córę i podetnę jej gardło... Więc lepiej zapomni o swojej córce albo sprawię jej takie cierpienie, że sama będzie się modliła o śmierć..."
Słyszałam jak moja mama prosiła Justina i płakała żeby nic nie robił.Krzyknęłam tylko :
"Mamo.kocham cię,nie bój się!!! "
Jak skończyłam Marcel wziął telefon Megan, a Juss włożył mój do swojej kieszeni.
-To co skarby jutro zaczynamy ?-powiedzieli na raz.
Nie odpowiedziałyśmy im, ja nie mogłam się pozbierać... po tym co on powiedział mojej mamie.Megan mnie próbowała uspokoić..Położyłam się z Megi na materacu i zasnęłam,potem ona... W środku nocy obudził nas..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz