poniedziałek, 30 września 2013

22."To ja też ci mogę powiedzieć że jestem w ciąży z Justinem i będziemy mieć dziecko...."

-Ja to dałam Ronowi...
-Że co !? Temu gościu !? Chyba sobie ze mnie kpisz...
-Vicki,on potrzebował na córkę...
-Jaką córkę,widziałaś ją,choć na zdjęciu ?
-Nie... ale ona ma tyle lat co ty...tak mi powiedział...
-To ja też ci mogę  powiedzieć że jestem w ciąży z Justinem i będziemy mieć dziecko....
-Że...
-Nie mamo,to nie prawda ale chodzi o to że wierzysz każdemu po kolei...
-Nie prawda...
-Dobra idę.papa.
-Ale gdzie?
-Do...Meg.
-Uważaj na siebie...
Wyszłam,szłam do Megi miałam gdzieś to czy mnie złapią czy nie chciałam ją zobaczyć,ona mnie rozumiała.Po drodze zadzwonił do mnie telefon.Justin... co on chce ?
-Hallu ?
-Vick...ja sobie przypomniałem ,musimy spier*alać...
-Bo ?
-Bo oni znają nasze adresy... a ten gościu co jest z twoją mamą to...to kolega tego szefa gangu...
-Że what ? Jak mogłeś dać adresy...
-No... musiałem.
-Dobra,idę do Megan.
Zadzwoniłam dzwonkiem i w drzwiach ujrzałam płaczącą Meg.
-Ej,co jest ?-zapytałam i się do niej przytuliłam.
-Oni...oni tu u mnie byli...-mówiła przez łzy .
-CO !? Oni mają nasze adresy...
-Wiem to...pobili moją mamę...
-Że...jak ?-powiedziałam i chwyciłam się za głowę.
-Miałam do ciebie dzwonić...ona jest w szpitalu...
-O mój...jedziemy tam!Nie ma na co czekać...
-Nie mamy auta ...
-Dzwonie do Marcela niech przyjedzie...
Wykręciłam numer i zadzwoniłam,on zaraz przyjechał.Justin nie musiał o tym wiedzieć...Nie chciałam go widzieć przez to że powiedział te adresy!
Wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy do szpitala,Megan cały czas płakała,przytulałam ją.Poszliśmy pod recepcje i już wiemy gdzie jest mama Meg,pobiegliśmy do niej.Leżała na łóżku,pobita.Ale na szczęście nie była w śpiączce,Magi podeszła do niej i przytuliła ją,ja stałam i się patrzyłam a Marsel coś stukał w telefonie,chyba pisał SMS'A

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz