Obudził mnie budzik o 6;30.Wstałam,ubrałam się i umyłam. Zeszłam na dół,zjadłam śniadanie.Przyszła do mnie moja mama.
-Cześć,mam cię zawieść do szkoły ?
-Cześć,przejdę się...Nie mam daleko.
-Dobra, no to jak tak to idę spać.
-Dobra papa mamo.-powiedziałam i posłałam jej buziaka.
Zabrałam drugie śniadanie i plecak.Poszłam do szkoły.Miałam w uszach fioletowe słuchawki.Kocham kolor fioletowy...Doszłam do szkoły,siadłam na schodach przed klasą i w dalszym ciągu odrywałam się od rzeczywistość poprzez muzykę. Do czasu...
-Cześć jestem Megan, sorry za wczoraj, że widziałaś tą awanturę,ale jestem chorobliwie zazdrosna.
-Cześć miło mi, ja nazywam się Vicki,nic się nie stało.
-To dobrze,widzę że siedzisz taka sama...Może wpadłabyś do mnie jutro ? Robię imprezę,będzie cała szkoła,wiesz oprócz lamusów.-zaśmiała się.
-Nooo.. ja ... nie wiem...
-No nie bądź sztywna ! Poznasz kogoś....-powiedziała po czym się głupio uśmiechnęła.
Nie miałam nic do stracenia, co bym robiła w domu ? No nic, siedziała i sprawdzała Facebook'a.
-No okej przyjdę.
-Dobra o 18 bądź u mnie pomożesz mi z jedzeniem...Pokarzę Ci gdzie mieszkam dziś po szkole.
-Okej...
Zadzwonił dzwonek i udaliśmy się do klasy.Dałam Justinowi liścik na którym pisało :
"Cześć,idziesz do Megan na imprezę ? ? ? ;D "
Odpisał że idzie,ucieszyłam się,po czym uśmiechnęłam się sama do siebie.Chłopak popatrzył się na mnie i zrobił minę w stylu : Nie rozumiem jej...
Cieszyłam się jak głupi do sera...Ale kurczę spodobał mi się..te oczy,włosy,uśmiech,nos..Wszystko był po prostu idealny...Muszę się coś o nim dowiedzieć,ale raczej nie od niego.Co mu powiem !? "Cześć, jak się masz,jak masz na drugie imię,gdzie mieszkasz,masz psa,opowiedz mi o sobie ? " Noooo na pewno tak nie zrobię!Zadzwonił dzwonek...Podeszłam do Megan by spytać się o Justina.
-Cześć.
-O hej,coś się stało ?
-Mam pytanie..Opowiesz mi coś o Justinie ?
-Justin...Justin ma na drugie imię Drew,mieszka nie daleko baru,tego z czerwonymi ścianami...nie pamiętam nazwy, nie ma rodziców jest sam ale.. to skończony dupek,nie warto się w nim zakochiwać a jak to zrobiłaś to masz przesrane.
-Ale...czemu ???-powiedziałam zmieszana.
-Ten kolo nienawidzi miłości.Jest strasznie oschły...To co widzi w dziewczynie to tylko to że można się z nią zabawić,nic więcej.
-Aha, dobra..-powiedziałam i odeszłam z smutną minią...
Kurczę coś wiem,ale ja nie chce go kochać ! Jeszcze z nim siedzę w ławce no super!A może nie lubi miłości bo został sam,może...Moje przemyślenia przerwał dzwonek.Na każdych kolejnych lekcjach byłam rozkojarzona,aż do 14;35.
-No to chodź-powiedziała Megan.
-Dobra.
Poszliśmy pod jej dom,już wiem gdzie mieszka..Fajnie.
-No to jutro o 18,czekam...-powiedziała i zamknęła drzwi.Wróciłam do domu, zjadłam obiad,nie mówiłam nic ani do mamy,ani do siostry...Byłam zamyślana...Poszłam do góry robić lekcje,pouczyłam się i ległam na łóżku,myślałam...Aż w końcu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz