środa, 18 września 2013

8. "Ale..ale gdzie jedziemy ?"

W środku nocy obudził nas Justin.Wpadł jak torpeda.
-Wstawać ! Już !
Wystraszyłyśmy się, nie wiedziałyśmy co się dzieje.
-Wychodzić!!!- powiedział i wypchnął nas na korytarz.
Następnie ciągnął nas w stronę drzwi,były one od tyłu domu.Stał tam duży samochód.Drzwi były otwarte.Za kierownicą siedział Marcel.
-No wsiadać kurwa!!!-krzyczał jak opętany.
Bałyśmy się,więc robiliśmy co nam karzą.
-Ale..ale gdzie jedziemy ?-zapytałam przez łzy.
-Chyba... raczej gdzie nas wywozicie ?-poprawiła mnie Megan .
-Zamknąć się!-krzyknął Marcel .
Justin popatrzył się na mnie i zrobił straszne spojrzenie, po czym dodał :
-Twoja matka miała siedzieć cicho,a powiedziała policji!
-Czyli... że... mnie mnie m... -nie mogłam nic więcej wykrztusić .
-Tak kochanie, zgwałcę cię w lesie i poderżnę gardełko...
-Że co !?-krzyknęła Megan . -Tyy... nie możesz jej...Justin noooo...
Przytuliła się do mnie mocno.Spojrzałam na Justina.
-Proszę,nie rób mi tego...Justin,proszę.
On się zaśmiał i powiedział.
-Była umowa,ale... nie na razie nie.
Oddech łam.Ale na-razie....Popatrzyłam się za siebie pod domem Juss'a było pełno policji.Ktoś powiedział o tym... ale nie moja mama na pewno...on by próbowała sama to rozwiązać.
-Ej...Vicki... to chyba moja mama się bała bo...
-Tak koteczku, miałaś ze 20 nieodebranych od mamuśki a ja odpisałem że już nie wrócisz...-powiedział spokojnie Marcel.
-Że co ?To ja moją zabaweczkę chciałem zabić a to nie jej matki wina...Sorry ślicznotko.-dodał Justin.
Przełknęłam głośno ślinę z Megan, zobaczyliśmy że wjeżdżamy do wielkiego,ciemnego lasu.Oczy nam się zaświeciły.Jak uciekniemy,co oni nam zrobią.Miałam miliony myśli.Boję się tak,cholernie się boję.Jechaliśmy głębiej i głębiej aż w końcu auto stanęło.
-Wysiadać.-warknął Marcel.
-A jak uciekniecie lub spróbujecie uciec ...Nie radzę na prawdę .
Wysiadłyśmy z samochodu.Marcel trzymał Megan za nadgarstki a Juss mnie.Przeszliśmy trochę i zobaczyliśmy dom.Drewniany mały dość domek.
-I tu nas nikt nie znajdzie...-powiedział Justin.
-Siewie-dodał Marcel .
-To...to wygląda jak... jak horror ....-powiedziała Megan .
-Mi się wy wydaje że horror to się dopiero zacznie...-odpowiedziałam.
Chłopcy otwarli drzwi.
-Siadajcie,proszę na kanapie.-powiedział Marcel.
-A ja wam dam coś do jedzenia i picia...
-Nie dzięki...Justin ja ja nie chcę nic tego typu od ciebie...-stwierdziłam
-Nie bój się,nic ci nie dodam... chyba że pigułkę gwałtu.- zaśmiał się.
To nie było śmieszne... w ogóle.Chłopcy przynieśli prowiant, zjeść zjadłam razem z Megan bo byłyśmy tak głodne że nie potrafiłyśmy się oprzeć.Popatrzyłam się na szklankę Juss to zauważył .
-Masz spróbuję...-powiedział i się napił .
-Już masz pij...
-Taaaa....dz dzię...-nie w sumie nie mam za co dziękować.Za porwanie, ej to sorry ale nie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz